ŁUK KARPAT 2017

Zwardoń - Markowe Szczawiny

     Czas na poważniejsze góry, dłuższe podejścia i zejścia, mniej szczytów. Najpierw Wielka Racza, potem Pilsko a kulminacja na Babiej Górze. Rezygnujemy z planowanego wcześniej dnia odpoczynku w Zwardoniu i rozbijamy dwa długie etapy na trzy krótsze. Ja idę grzecznie, szlakiem czerwonym, a Dominik realizuje swój program - wejść na każdy szczyt. Na Beskidzie Granicznym szczyt był w zagrodzie więc Dominik musiał naprawdę dyskretnie dokumentować swoje osiągnięcie.
     Pierwszy dzień nieco męczący -2 długie podejścia na Kikulę i Wielką Raczę w ostrym słońcu. Wejście na Wielką Raczę wynagrodzone wspaniałą widocznością. Widać Jaworniki, Fatrę, Tatry, Pilsko, Babią Górę, i jeszcze coś dalej. Sprawdziłem kierunek na mapie, porównałem z fotkami i wychodzi, że widać Beskid Sądecki - 120 km! Zachód słońca za góry (między Slavic i Ropice w Moravskoslezkych Beskydech ok 34 km), wschód też zza gór (Lipowska w Beskidzie Ślaskim ok 22 km).
     Drugi dzień - przejście grzbietem na Rycerzową - relaks. Słońce, wiosenna zieleń buków, hale pełne kwiatów, śpiew ptaków, brzęczenie os i pszczół na kwitnących jagodziskach, widoki...
     Trzeci - na Krawculę przez Oszusa - wyzwanie ze względu na kilka ostrych podejść i zejść po gliniastym terenie (nachylenie 30-40 stopni). Stok w Tatrach o takim nachyleniu na skalnym podłożu jest dużo łatwiejszy do pokonania. Wielką pomocą okazują się kijki, pierwszy raz używam ich w górach i jestem zachwycony. Przegryzkę robimy u źródeł Dzielonej Wody: część wody spływa na polską stronę, Sołą i Wisłą do Bałtyku, a część - na słowacką, do Wagu i Dunajem do Morza Czarnego. Do bacówki na Krawców Wierchu nieco się śpieszyliśmy, bo spotkani turyści powiedzieli nam, że kuchnia do 19. A na miejscu bardzo miły gospodarz mówi, że nie ma problemu i o 21 może nam coś przygotować. Rano jajecznica o 7:30 też nie jest problemem. Gdy dawniej wędrowałem po górach to była tam najmilsza obsługa i do dziś tak pozostało.
     Koło bacówki na Krawców Wierchu spotykam rano żmiję zygzakowatą, później na drodze, którą prowadzi szlak kolejną. Po kilku dniach słonecznej pogody znowu przychodzą burze, ale znowu nas omijają: jedną, nad Słowacją, obserwujemy ze szczytu Pilska, kolejna przychodzi, gdy już siedzimy w schronisku na Hali Miziowej.
     I ostatni etap do Markowych Szczawin. Jeszcze nieco pochmurnie, czasem słonecznie, czasem trochę pokropiło. Trasa pokrętna zaczyna na wschód, potem na północ, wschód, południe. Na Mędralowej zatacza 3/4 okręgu. Już znałem tę trasę, więc wybrałem pozostałą, jeszcze mi nieznaną 1/4, przez Słowację.
     Nowe schronisko na Markowych Szczawinach, styl nowoczesny, kuchnia 8:00 - 20:00, za to świetnie wyposażona kuchnia turystyczna - wrzątek leci z kranu :)
     Wspaniała wycieczka, jedyny minus wiosennej wędrówki to brak owoców na trasie. Tylko kwiatki i młode pędy. Trochę smutno wyglądają zniszczone lasy świerkowe. Ale wszędzie spotykamy informacje o nowych zalesieniach tym razem głównie bukiem i innymi gatunkami oryginalnie porastającymi te tereny.

Tadeusz Wilczek

 

 

Płytę z piosenkami
śpiewanymi przez
Dominika Księskiego
kupisz

TYLKO TU
Scroll to top