ŁUK KARPAT 2017

Markowe Szczawiny - Przełęcz Huta

     1 czerwca rankiem żegnamy się z Tadkiem na Markowych Szczawinach i wyruszamy na Babią. Z Przełęczy Brona zaliczamy najpierw Cyl, a następnie wchodzimy na Diablak.
     Na szczycie jest słonecznie ale zimno i strasznie wieje. Widoczność ograniczona, Tatry widzimy niewyraźnie, w chmurach. Ponownie witamy i żegnamy Tadka, który na lekko, realizując już własny program turystyczny, dotarł na Diablak żółtym szlakiem.
     Zejście na Przełęcz Krowiarki długie i mozolne, stamtąd ponownie pod górkę w stronę Policy.
     Na Hali Śmietanowej cieszymy się piękną panoramą Beskidu Żywieckiego (i po części Śląskiego), a na Policy czeka nas fajny widok na Tatry. Przez Czyrniec schodzimy na nocleg na Hali Zubrzyckiej.
     2 czerwca lajtowy spacerek na Przełęcz Bory. Nocleg wypasiony. Jest nawet pralka, więc korzystamy. Dominik śmiga do Krakowa, by odwiedzić studiującą tam córkę - ja uzupełniam nasze zapasy i pilnuję prania :-)
     Kolejnego dnia pomykamy Pasmem Podhalańskim. Po drodze piękne hale pełne kwitnących kwiatów. Oj poleżałoby się.
     Na Żeleźnicy niewielka drewniana kapliczka poświęcona J.P.II. Obiadek gotujemy na grzbiecie z pięknym widokiem, jakżeby inaczej, na Tatry. Pod wieczór docieramy na nocleg. Śpimy w widmowym hotelu przy Kułakowym Wierchu na Zakopiance. Od jutra już Gorce.
     Następnego dnia przez Jaworzynę, stare Wierchy i Obidowiec docieramy na Turbacz.
     Jest niedziela i na szlaku sporo ludzi. Planowaliśmy zjeść obiad w schronisku, ale kolejka do baru skutecznie nas zniechęciła. Pożywiliśmy się własnymi zapasami.
     Z Turbacza zejście na Przełęcz Knurowską i stromym podejściem do przysiółka Studzionki. Piękny zakątek z widokiem na Pieniny i Zalew Czorsztyński.
     Docieramy z pierwszymi podmuchami burzy. Na miejscu czeka na nas Alek Lwow. Gospodyni serwuje pyszną zupą i dwie michy pierogów.
     5 czerwca wędrujemy przez Runek i Lubań do Krościenka, gdzie nocujemy. Pogoda nieustannie nam sprzyja. Jak dotąd założyliśmy kurtki tylko raz, na Babiej.
     Nazajutrz rozdzielamy siły. Dominik śmiga dalej już w Beskidzie Sądeckim. Zamierza Pasmem Radziejowej przez Skałkę, wielką Prehybę, Radziejową, Wielkiego Rogacza i Niemcową dotrzeć do Rytra. Długa trasa, ale Dominik ma żelazne giry. Ja jadę autobusem do Nowego Sącza po nowe buty. Spotykamy się wieczorem na kwaterze w Rytrze.
     7 czerwca dalej przez piękny Beskid Sądecki. Wędrujemy przez Pisaną Halę i Wierch Nad Kamieniem na Halę Łabowską. Po drodze mogiły żołnierzy AK z II Wojny Światowej.
     Schronisko na Hali Łabowskiej urokliwe, z pięknym widokiem na Beskid Niski. Cicho, pusto, przytulnie - tak lubię.
     Następnego dnia po południu docieramy do Przełęczy Huta. Końcowy odcinek trasy wędrujemy poza szlakiem, leśnymi duktami, ufając nosowi i garminowi Dominika. Zostawiamy graty na kwaterze i w oczekiwaniu na Maćka posilamy się w lokalnej karczmie.
     Nazajutrz rano Dominik z Maćkiem ruszają na szlak, a ja autem Maćka wyruszam do domu.

Relacjonował Paweł Hałas

 

 

 

Płytę z piosenkami
śpiewanymi przez
Dominika Księskiego
kupisz

TYLKO TU
Scroll to top