ŁUK KARPAT 2017

Kohutka - Zwardoń

     Do Kohutki doszliśmy z Jackiem Schindlerem wczesnym popołudniem. Po spotkaniu z Tadziem Wilczkiem nastąpiło przekazanie pałeczki, której funkcję spełniła dwulitrowa menażka, palnik gazowy i butla. Trasa prowadziła przez Mały Jawornik (1017 m), Wielki Jawornik (1072 m), Hriczowec (1060 m), Beskidek (953 m) Trojaczkę (939 m), Bobek (871 m), Czudackę (828 m), Sulow (934 m), Mały Połom (1061 m), Wielki Połom (1067 m), Skałkę (932 m), Girową (840 m), Wawrzaczów Groń (687 m), Ochodzitą (894 m), Kikulę (844) i Pydychów Groń (751 m) i inne góry.

     W wędrówce od Dunaju do Zwardonia ominięta została tylko jedna góra z własną nazwą: Kostelky (953 m) w Beskidzie Śląska - Morawskim. Mgła sprawiła, że za szczyt wziąłem pagórek przed chatą Sewerka, a nie spojrzałem na mapę i skręciłem na drogę przed osiągnięciem właściwego wierzchołka. Nie odwiedziliśmy też pięciu innych wzniesień bez nazwy.

     Tadeusz uzupełnił program wycieczki o gimnastyczne ćwiczenia rozciągające, a menu - o herbatę ze zbieranych po drodze pokrzyw.

     Na granicy czesko-polskiej odwiedził nas ze wsparciem Olek Kmiećkowiak. Dowiózł nieco czystej odzieży ze Żnina i przewiózł nam plecaki, abyśmy mogli odcinek z Chaty Studeniczne do Zwardonia pokonać na lekko.

     Pogoda była piękna, wiosenna, lekko padało tylko od Dorotianki do Kamiennej Chaty. Nocowaliśmy w schroniskach i pensjonatach.

 

Dominik Księski
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Płytę z piosenkami
śpiewanymi przez
Dominika Księskiego
kupisz

TYLKO TU
Scroll to top